Ludzie, jako gatunek, zawdzięczają swój postęp oraz sukces, które zapewniły na dominację na naszej planecie, niespotykanej wśród innych gatunków kooperacji grupowej. Wraz z innymi cechami, takimi jak język czy myślenie abstrakcyjne, pozwoliło to nam wygrać ewolucyjny bój o przywództwo na planecie Ziemi.

Od zarania dziejów ludzie łączą się w grupy, tworzą większe lub mniejsze społeczność, ponieważ taka strategia jest najbardziej opłacalna i efektywna. Grupa daje wsparcie w trudnych momentach, dysponuje określoną wiedzą i sposobami postępowania, których jednostka nie musi dzięki temu na nowo odkrywać. Przykładem najsilniejszych więzi grupowych jest rodzina. Wiele autorytetów, z różnych dziedzin nauki, twierdzi że właśnie rodzina, potocznie zwana podstawową komórką społeczną, jest odpowiedzialna za to, że ludzkość rozwinęła się na tak wysokim poziomie. Ze świecą szukać innych gatunków wiążących się na tak długo z jednym partnerem i opiekujących się tak troskliwie i długotrwale potomstwem.

Przyjmując powyższe fakty do wiadomości rodzi się często pytanie, czy przypadkiem nie jesteśmy u schyłku rozwoju naszego gatunku. Eksplozja demograficzna, wydłużenie czasu życia oraz rozwój transportu i demokratyzacja życia sprawia, że na coraz większej sile przybiera zjawisko urbanizacji. Rozwijają się wielkie miasta, ludzie gromadzą się w wielomilionowych skupiskach. Tak duże grupy są dla nas nie naturalne, człowiek czuje się w niej wyalienowany i anonimowy. Zdecydowanie częściej drugi człowiek, mieszkający w takim skupisku, da Ci po mordzie niż udzieli wsparcia. Również rodzina na tym cierpi, pokusy wielkomiejskiej dżungli bywają zbyt silne dla łączących rodzinę więzi.

W którą stronę to zmierza? Jaka będzie przyszłość? Czas pokaże